sobota, 5 września 2015

Jak zostać świętym ?



Charyzmatyczni duszpasterze głoszą porywające konferencje, angażują się z fantastyczne akcje ewangelizacyjne. "Katoblogerzy" wydają się promieniować radością dwadzieścia cztery godziny siedem dni w tygodniu. Portale katolickie pękają w szwach od artykułów o wzorowym katoliku, o wzorowej kobiecie - o wzorowej drodze do świętości. Odnoszę wrażenie, że starając się iść za duchem czasu katolicka strona internetu próbuje ochrzcić tak modny ostatnio termin rozwoju osobistego i poszukiwania szczęścia. Chrześcijanie pokazują jak można żyć w pełni i spełniać się w życiu prywatnym czy zawodowym, opierając to wszystko na Chrystusie. Są to zwolennicy teorii, że jeśli postawi się Boga na pierwszym miejscu, to wszystko inne będzie na swoim miejscu. Tylko czy to "swoje miejsce" jest faktycznie życiem usłanym sukcesami i samymi wzlotami duchowymi ? Nie podważam absolutnie faktu, że są to dobre sprawy, że piszą o nich ludzie którzy prawdopodobnie po śmierci zostaną świętymi i że są niesamowicie inspirujący. Tylko, że tam gdzie dzieją się dobre rzeczy tam też grasuje zły duch i trzeba o tym pamiętać.


wtorek, 18 sierpnia 2015

o przedłużeniu Wcielenia


Tak to już jest, że niektóre prawdy powtarzane po stokroć, nie będą przyjęte dopóki Bóg sam nie zechce dać Ci ich zrozumienia. Doświadczam tego z każdym krokiem stawianym na ścieżce wiary. Przez 20 lat słyszałam, że Bóg mnie kocha, dopiero kiedy skończyłam 21 zrozumiałam co to dla mnie znaczy. Przez 21 lat wiedziałam, że Chrystus obecny jest na Ołtarzu i dopiero kiedy skończyłam 22 zaczęłam wchodzić w tą tajemnicę i jej znaczenie. A przecież wiedziałam, od zawsze.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Ufaj i bądź cierpliwa



Bóg jest taki dobry, nie ma nic w naszym życiu czym On nie chciałby się zaopiekować, aby potem wyprowadzić z tego największe dobro i szczęście. Nie istnieją sprawy zbyt błahe, ani zbyt intymne. Wyczekuje, aż powierzymy Mu każdą rzecz, tą najmniejszą i tą najważniejszą. Kiedy już się odważymy, prosi o zaufanie i zaangażowanie w to co nam proponuje.

Potrzebuję powierzać Mu każdego dnia na nowo moje obowiązki i czas wolny, moje marzenia i obawy, radości, troski i relacje. Czynię to każdego dnia, bym nie zapomniała, że jest już Ktoś kto nad tym czuwa i chce przejąć ster. Gdy zapominam to wówczas po raz kolejny stawiam na pierwszym miejscu siebie. A razem ze mną swoje słabości i ludzką bezradność.

Najważniejsza, a jednocześnie najtrudniejsza okazuje się cierpliwość. Mówię "Ufam Ci Panie", a jeśli po kilku dniach nie widzę namacalnej zmiany w moim życiu okazuje się, że ta ufność jest niezwykle ograniczona. Doświadczyłam w swoim życiu, jednego, drugiego i kolejnego wyprowadzenia z sytuacji, która po ludzku wydawała się bez wyjścia, z spraw które znacznie przewyższały moje siły, dlaczego więc wciąż nie ufam?